Forum Flipperowe flippery.org.pl Strona Główna
 Strona główna PSF   FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Traktat o fliperach
Autor Wiadomość
Pinball Wizard 
NAPRAWIACZ


Pomógł: 80 razy
Wiek: 59
Dołączył: 10 Lut 2014
Posty: 1315
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2015-09-15, 21:01   Traktat o fliperach


To jest fliper i mechanizm flipera i tylko o tym jest ten wątek.

Wstęp.

Wątek jest próbą zebrania i uporządkowania informacji o tym, jak działają flipery tu rozumiane jako „łapki” w odróżnieniu od zwyczajowej polskiej nazwy fliper na określenie pinballa (będę używał spolszczonej pisowni w odniesieniu do tzw „łapek”), oraz zbiorem wskazówek jak radzić sobie z powszechnym problemem, jakim są słabe flipery, flipery słabnące w trakcie gry (krótki czas), flipery słabnące z latami, zacinające się, podrygujące i co tam jeszcze im potrafi dolegać.
Nie roszczę pretensji do kompletności poniższego wywodu i dlatego gorąco proszę o dyskusję, podawanie swoich obserwacji, przykładów usterek, przypadków podczas gry i co tam tylko spotkało Was złego ze strony fliperów (tu rozumianych jako „łapki”) i zadawania pytań. Mam świadomość, że niektóre fragmenty opisów potraktuję skrótowo ponieważ trudno jest się uwolnić od przeświadczenia, że niektóre sprawy powinny być dla czytelnika oczywiste. Jest to powszechna przypadłość zarozumialców, którzy uważają, że posiedli wiedzę kompletną w jakiejś dziedzinie. Siebie zaliczam oczywiście również w ich szeregi.
Przepraszam z góry za zbyt techniczne wywody w niektórych sytuacjach, ale uważam, że jest to nieuniknione. Jeżeli coś będzie nie zrozumiałe, to dawajcie mi znaki dymne (lub inne) bym wyjaśnił, „co poeta miał na myśli”.
Z powodów pragmatycznych nie będzie to jeden wielki megapost, chociaż takim się za jakiś czas stanie, który będzie ciężkostrawny, ale będzie to post, którego kolejne ustępy będę dopisywał w nieokreślonych odstępach czasu. Taka filozofia pozwoli nam, jak sądzę, omówić całość zagadnienia stopniowo i dać szansę na przedyskutowanie kolejnych problemów.
Dla porządku muszę zaznaczyć, że nie wszystkie informacje są mojego autorstwa. Korzystam z dostępnych w internecie opracowań, głównie ze stron anglojęzycznych, nie cytując ich dosłownie co, mam nadzieję, nie naruszy niczyich praw ani dóbr.

Oto konspekt na „cykl wykładów”:

Ustęp 1 – zanim zaczniemy. (kilka zastrzeżeń na wstępie, ustalenie zakresu opracowania itp)

Ustęp 2 – budowa mechaniczna. (omówienie elementów składowych, ich wpływu na działanie flipera, słabych punktów, najczęstszych uszkodzeń mechanicznych, błędów „naprawiaczy”, porady praktyczne)

Ustęp 3 – włączamy prąd. (cewki, sekcje uzwojeń, diody, zestyki krańcowe czyli EOSy, najczęstsze uszkodzenia, błędy „naprawiaczy”, porady praktyczne)

Ustęp 4 – prefliptronic, czyli jak to robiono przed Addams Family. (zestyki z tungstenu, najczęstsze uszkodzenia, co na pewno „spali” cewkę, jakość lutowania, sposoby włączenia EOSa)

Ustęp 5 – fliptronic, czyli dlaczego prąd załączają tranzystory zamiast styków? (Jaka jest korzyść z zastosowania tranzystorów? Czego nie lubią tranzystory? Jak tranzystory są załączane? Jakim cudem CPU może się wtrącać w działanie flipera? Fliptronic I vs fliptronic II – o co chodzi? Stały zestaw czyli najczęstsze uszkodzenia, błędy itp.)

Ustęp 6 – opto, opto, opto... (odmiany, różnice, zasada działania, uszkodzenia, wpływ na działanie flipera)

Ustęp 7 – wszystko zrobiłem, a „łapki” wciąż są słabe. (czynniki zewnętrzne, punkty newralgiczne maszyny)

Ustęp 8 – czego "guru" nie wiedział ale mu powiedzieli...

Każdy omawiany aspekt będę ilustrował zdjęciami. Ponieważ nie zawsze stosowny „model” jest dostępny dla obiektywu, to będę się starał ilustracje uzupełniać, gdy się takowy napatoczy.

Ustęp 1 – zanim zaczniemy.

Na początku przyjmę pewne założenia, które pomogą skupić się na kolejnych zagadnieniach ignorując wpływ niektórych czynników na działanie fliperów jak np. obniżone napięcie zasilania lub wypalony styk w złączu zasilającym. Przyjmijmy zatem, że zasilanie fliperów jest całkowicie sprawne, instalacja sieciowa również, maszyna nie stoi na tzw. „punkcie” pośród dziesięciu innych w kafejce na wydmach obok smażalni ryb, która ma pięć patelni elektrycznych o mocy 5 kW każda, a zasilanie doprowadzono kabelkiem przerzuconym 50 m po drzewach z innej smażalni, która ma również pięć patelni ale o mocy 10 kW każda. Pod koniec tego elaboratu któryś z ustępów poświęcę również analizie takiej sytuacji, ale teraz niepotrzebnie by nas to rozpraszało.

Na potrzeby kolejnego ustępu nie wprowadzam rozróżnienia, czy jest to układ fliptronic, czy tradycyjny, ponieważ pewne aspekty są jednakowe w obu tych przypadkach i na nich się skupię. Zakładam również, że całkowicie sprawne są elementy sterujące fliperami, czyli styki lub opto switche pod przyciskami, które naciskamy w trakcie gry. Oczywiście w dalszym ciągu omówię szczegółowo każdy przypadek osobno i każdą możliwą usterkę w układzie sterowania, proszę więc o cierpliwość.

Nie będę się również zajmował maszynami innymi niż Williams i Bally od systemu WPC począwszy, co nie znaczy, że większość rozważań nie będzie przez analogię przydatna w naprawie podobnych usterek w maszynach Data East, Sega, Gottlieb czy Williams system 11 i wcześniejszych. Jeśli ktoś będzie potrzebował porady właśnie dla tych maszyn, to chętnie pomogę, ale w dziale „Warsztat” w osobnym wątku. Zaznaczam, że nie znam zbyt dobrze specyfiki takich maszyn.

Nie będę poruszał również domowych, zwanych „rzeźbą”, sposobów naprawiania zużytych elementów milcząco przyjmując, że stosujemy wyłącznie nowe części zamienne, co nie powinno być trudne wobec dość powszechnego do nich dostępu. Zaznaczam, że „nowe” nie koniecznie musi oznaczać „oryginalne” ponieważ istnieje spora oferta zamienników wytworzonych współcześnie z powodu nieosiągalności tzw NOSów (New Old Stack, czyli zmagazynowane nieużywane starocie).

Wszyscy chyba są zgodni, że właściwe funkcjonowanie fliperów jest podstawą przyjemności w grze. Do gry zawodniczej wymagania są o wiele wyższe np. kąty fliperów w pozycji górnej i dolnej, symetria wychyleń, zachowanie liniowości z return lane czyli nie podbijanie kuli przy wtaczaniu się na fliper, sztywność trzymania w pozycji górnej itp. Ponieważ flipery są najciężej pracującymi mechanizmami w całej maszynie, najszybciej też ulegają zużyciu i w konsekwencji rozregulowaniu, co w skrajnych przypadkach może uniemożliwić grę w ogóle. Postęp destrukcji tych mechanizmów ma charakter nawet nie wykładniczy tylko lawinowy. Gdy coś zacznie szwankować, pozostałe elementy „obrywają po głowie” gwałtownie, szybko kończąc żywot.

Co oczywiste, trzeba okresowo sprawdzać stopień zużycia poszczególnych elementów, ale też nie należy przesadzać. Sprawny fliper może działać miesiącami przy średnim obciążeniu graniem. Co rozumiem przez „średnie obciążenie”? Coś pomiędzy eksploatowaniem maszyny w domu przez domowników i ich znajomych rozważane w cyklu rocznym, a tzw. „rżnięciem” w np. salonach gier w środku sezonu, co dziś już nie występuje. Ostatnio taki sposób dobijania fliperów zaobserwowałem w Dźwirzynie podczas PPPP na maszynach, które Marcin przeznaczył na free play. „Sprawcami” dewastacji byli osobnicy płci obojga w wieku lat kilku, kilkunastu, ale nie rozwijajmy tego tematu. Kto był, ten może zaobserwował.

Nie będę również przekonywał, że do skutecznej naprawy niezbędne są odpowiednie narzędzia. Nie dopuszczam zatem myśli o odkręcaniu nakrętek 3/8 cala kombinerkami lub kluczem hydraulicznym albo o łączeniu przewodów z cewką „na skręta” a nie za pomocą lutownicy. Calowe klucze imbusowe, płaskie, oczkowe czy rurkowe można zamówić dzisiaj w jednym z wielu sklepów internetowych z dostawą do domu i są nie drogie, nie katujmy więc kupionej czasami za niemałe pieniądze maszyny tym, co znajdziemy w piwnicy lub garażu.

Oprócz odpowiednich narzędzi, części zamiennych i jakiegoś nie najpodlejszego multimetru (miernika uniwersalnego) warto również zaopatrzyć się w mocny klej do gwintów. Rozkręcanie się flipera w trakcie gry, szczególnie, gdy już był demontowany i składany ponownie bez użycia takiego kleju, to kwestia kilku, kilkunastu godzin.

Teraz spróbuję usystematyzować rodzaje usterek, jakie mogą „dopaść” flipery w naszej ulubionej maszynie.

a) fliper nie działa w ogóle
b) po włączeniu maszyny fliper natychmiast podnosi się do pozycji górnej
c) fliper po naciśnięciu przycisku próbuje się podnieść, ale udaje mu się to rzadko lub wcale
d) fliper odbija kulę ale nie pozostaje w pozycji górnej, tylko „klepie” góra-dół, góra-dół
e) fliper podnosi się do pozycji górnej, ale trafiony kulą opada
f) fliper nie wraca do położenia dolnego lub wraca z opóźnieniem
g) fliper jest za słaby od razu po włączeniu pinballa
h) fliper dwa lata temu był silniejszy
i) fliper słabnie po rozegraniu kilku, kilkunastu kul
j) fliper podnosi się zbyt wysoko ale dolne położenie jest właściwe
k) fliper podnosi się właściwie, ale opada zbyt nisko
l) brak symetrii w ruchu flipera lewego względem prawego
m) nie jednakowa siła flipera lewego względem prawego

Jeśli jakiś przypadek pominąłem, to proszę o posty w oczekiwaniu na Ustęp 2.

Suplement.
Warto by określić w jaki sposób badać, czy siła flipera jest wystarczająca, czy już nie. Nie ma tu raczej co szukać sposobu na pomiar jakimś przyrządem pomiarowym. Trzeba uciec się do metod praktycznych i tylko obserwacje poczynione przy takich metodach dadzą odpowiedź na postawione pytanie. Proponuję więc zdjąć szybę, ustawić maszynę w test cewek (Solenoid Test lub Flipper Coil Test zależnie od oprogramowania), nacisnąć i przytrzymać przycisk badanego flipera, położyć kulę na fliper i wykonać próbny strzał w najwyższą rampę. Jeżeli przy czystym trafieniu na rampę kula każdorazowo ją „zaliczy”, to fliper jest zdrowy. Jeśli przeważnie nie daje rady lub robi to ledwie, ledwie, to narzędzia w dłoń.

Ustęp 2 – budowa mechaniczna.

Do omówienia budowy mechanicznej flipera przydatny będzie poniższy złożeniowy rysunek aksonometryczny zaczerpnięty z instrukcji do jakiegoś „Williamsa”.



Poszczególne elementy w dalszej części tego wątku będziemy nazywali następująco:
1. podstawa flipera
2. zestyk krańcowy lub, nieco żargonowo (a co mi tam!), EOS (od angielskiego End Of Stroke Switch)
3 do 6 nie wymagają specjalnych nazw :-)
7. wspornik EOSa
8 do 10 olewam :-)
11. stopka (ang coilstop – nawet podobnie)
12. cewka
12a. tulejka cewki (ang tubing)
13. podpora cewki
14....
15. sprężyna powrotna
16. rdzeń ze sprzęgiem i dźwignią (sprzęg łączy rdzeń z dźwignią, to taki plastikowy dynks z dwiema dziurkami)
17. zderzak rdzenia (gumowy)
18. łożysko osi flipera (ang. bushing)
19. śrubki (myśleliście, że nie wiem? :-P )
20. nakrętki

Na rysunku nie pokazano samego flipera, więc cały kompletny zespół pokazuję poniżej.



Warunkiem prawidłowego działania tego mechanizmu jest to, aby elementy ruchome poruszały się swobodnie w swoich prowadnicach lub na swoich osiach, ale żeby nie miały nadmiernych luzów. I tak, sprawdzamy ruch rdzenia w tulejce umieszczonej w cewce, ruch osi flipera w nylonowym łożysku, ruch przegubu między rdzeniem a dźwignią czyli swobodę ruchu plastikowego sprzęgu. Bardzo istotne jest zachowanie odpowiedniego luzu wzdłużnego (poosiowego) osi flipera w łożysku. Częstym błędem jest zbyt ciasne skręcenie, co skutkuje zmniejszeniem siły uderzenia {usterka a), c), f), g), m)}, ponieważ część energii tracona jest na pokonanie oporów ruchu. Producenci czasami wyposażali nowe maszyny w odpowiedni szablon do właściwego ustawienia tego luzu, ale w używanych maszynach raczej trudno go znaleźć. Jego grubość wynosi 0,75 mm. Wygląda to tak:



Jak tego używać? To proste – dokręcamy wstępnie nakrętkę śruby mocującej oś flipera w dźwigni i sprawdzamy, czy pomiędzy fliper a jego łożysko (lub pod blatem pomiędzy łożysko flipera a dźwignię) da się wsunąć szablon bez zbytniego oporu ani luzu.



Lub tak:



Osobnego omówienia wymaga zespół rdzeń-dźwignia, ponieważ jego konstrukcja nie jest trywialna.



Istotne elementy to wykonana z twardej stali tulejka, która wchodzi w otwór w sprzęgu (ten większy :-D ) a której wysokość jest ciut większa od grubości sprzęgu.



Prawidłowo złożone połączenie sprzęgu z dźwignią możemy prześledzić na zdjęciu: tulejka w sprzęg, sprzęg z tulejką pomiędzy boki dźwigni, śruba z podkładką pod łbem w otwór w dźwigni i tulejce (umieszczonej w sprzęgu), od drugiej strony na śrubę podkładka duża, podkładka sprężysta i nakrętka samohamowna (zwana wdzięcznie nylonką).



Nakrętka musi być dokręcona bardzo solidnie tak, aby tulejka umieszczona w sprzęgu została unieruchomiona pomiędzy bokami dźwigni. Obracać się może (i to bez oporów!) jedynie sprzęg na tulejce, inne elementy mają być nieruchome.

Zdarza się, że kupione rdzenie mają sprzęg grubszy na tyle, że po skręceniu plastik albo zostaje ściśnięty na amen pomiędzy bokami dźwigni albo porusza się z wyczuwalnym oporem, co jest niedopuszczalne {usterka a), c), f), g), m)}. Na poniższym zdjęciu widać zaciśnięty sprzęg, który nie chce opaść pod własnym ciężarem i ciężarem rdzenia.



Można sytuacji zaradzić za pomocą pilnika zmniejszając grubość sprzęgu, należy tylko zwrócić uwagę, czy ta grubość jest zmniejszona na całej powierzchni, która zmienia się przy wychyleniach sprzęgu do skrajnych pozycji na osi w rdzeniu. Ja dla pewności wybijam kołek sprężysty łączący sprzęg z rdzeniem i szlifuję jeden jego bok na całej powierzchni bądź pilnikiem, bądź to papierem ściernym (dość grubym). Podobnie okrągłym pilnikiem można powiększyć otwór na tulejkę, jeśli nie obraca się swobodnie.

Jeśli oceniamy stan elementów, które pracowały dotychczas, to zwracamy uwagę na otwór w sprzęgu – nie może być owalny {usterka j), k), l), m)} a metalowa tulejka nie może mieć wysokości równej lub mniejszej od grubości sprzęgu. Zaglądamy pomiędzy boki dźwigni, czy nie widać wgłębień utworzonych przez tę tulejkę. Sprawdzamy kompletność śruby mocującej, podkładek i nakrętki. Patrzymy, czy nie ma widocznych pęknięć metalu i czy otwory w dźwigni nie są owalne. Oglądamy koniec rdzenia (ten, który wchodzi do cewki) czy nie jest rozbity – jeśli średnica końca przekracza średnicę rdzenia, to możemy mieć trudności z wyjęciem rdzenia z tulejki w cewce – to samo dotyczy stopki. Zdarzały mi się stopki rozbite do tego stopnia, że naddatek rozklepanego metalu przecinał tulejkę na dwie części! Poniższe zdjęcie ilustruje wyeksploatowaną dźwignię i inne elementy.



Nie bez winy potrafi być sam fliper. Oprócz oczywistej usterki, jaką jest obrócenie się osi w plastiku (dość rzadka sytuacja, ale się zdarza) bywa, że fliper pęknie na końcu.



Lub jeszcze chytrzej, popękają przegrody usztywniające wewnątrz flipera. Tu niby nic nie widać:



Ale na torturach się przyznał.



Takie uszkodzenia wyłączają fliper z dalszej eksploatacji {usterka e), g), h)}.

Warunkiem przeniesienia na kulę pełnej siły z jaką sprawna cewka wciąga rdzeń, jest sztywność układu poszczególnych elementów oraz brak oporów ruchu. Gdy pęknięty fliper współpracuje z rozklepanym rdzeniem (zacierającym się w tulejce cewki) i rozkalibrowanym otworem w sprzęgu oraz luźnym połączeniem sprzęgu z dźwignią to wiadomo, że jego siła nie będzie optymalna. A gdy jeszcze z powodu nie wracania flipera na miejsce ktoś „podciągnął” nieco sprężynę powrotną, tak o jedną trzecią, to już jest dramat.



Tu muszę wskazać jeszcze jeden element, którego specyficzne uszkodzenie powoduje, że rdzeń nie porusza się gładko w cewce, mało tego, produkowane jest przy tym mnóstwo metalowego, czarnego pyłu. Mowa o tulejce w cewce, która na skutek stopniowego rozklepywania rdzenia i stopki obrywa mocno po głowie sprzęgiem rdzenia, który wchodzi coraz głębiej do cewki. W efekcie zostaje wyłamany kawałek tulejki. Jeśli szczerba jest dość duża, to tulejka już nie pilnuje współosiowości ruchu rdzenia w cewce i dochodzi do obcierania rdzenia o metal w otworze podpory cewki.




Zdjęcie po prawej pokazuje jak być powinno. Rdzeń do momentu, w którym z powodu rozklepania końcówki zacznie zacinać się w tulejce, może skrócić się nawet o 3 mm, co w połączeniu z dwumilimetrowym skróceniem się stopki (jest zazwyczaj wykonana z twardszej stali) powoduje, że wchodzi on do wewnątrz cewki głębiej o 5 mm. To wystarczy, aby sprzęg walił w wystającą część tulejki z wiadomym skutkiem. Jak łatwo się domyśleć, taka sytuacja prowadzi do zaobserwowania usterki j).

Zdarza się, i to nie rzadko, że osoba serwisująca pinball zauważając powyższe dolegliwości sądzi, że odrobinka oliwy nie zaszkodzi i wszystko zacznie się poruszać płynnie. I to jest gwóźdź do trumny, bo fliper będąc w stanie przedagonalnym produkuje, jak już wcześniej zauważyłem, sporo pyłu metalowego, który ze wspomnianą oliwką tworzy super maź. Ta maź szybko gęstnieje, bo oliwka nie jest w stanie wchłonąć zbyt wiele pyłu i fliper, nie dość że wciąż jest słaby, to jeszcze zrobił się leniwy - powoli się podnosi i jeszcze wolniej opada {usterka f)}.

Pamiętajmy: nigdy nie smarujemy mechanizmu flipera! Niczym! Nawet WD40! Jeżeli stwierdzamy jakieś zaburzenia w jego pracy, to przede wszystkim po rozebraniu myjemy każdy detal, najlepiej w izopropanolu, ale może być też aceton, lub nawet rozpuszczalnik, byle nie tłusty jak np. rozpuszczalniki benzynowe (ale czysta benzyna apteczna może być). Wówczas możemy ocenić stopień zużycia każdego detalu i zdecydować, co wymieniamy. Dla zachowania symetrii wychyleń flipera lewego i prawego wymieniamy parami elementy, które mają na tę symetrię wpływ. Sądzę, że po lekturze tego ustępu do tego miejsca każdy już wie, które to są.

Jest jeszcze jeden element mający wpływ na sztywność, a co za tym idzie siłę flipera, mianowicie nylonowe łożysko osi flipera. Jego uszkodzenie jest rzadko widoczne z powodu brudu, który się na nim wyjątkowo chętnie gromadzi i z powodu zasłonięcia innymi elementami. Poniższe zdjęcia ilustrują tę usterkę.



Czasami, w zaniedbanych maszynach dochodzi wręcz do obłamania tej dłuższej części łożyska, wówczas nie ma wątpliwości, że trzeba je wymienić. Z reguły jednak mało kto spogląda wnikliwiej na ten element, dopóki ta część wystaje ponad playfield i się nie rusza wraz z chwiejącym się fliperem. Po umyciu jednak często widać pęknięcia, które na skutek częściowej utraty sztywności powodują amortyzowanie uderzenia w kulę {usterka g) oraz h)}.
Wymieniając ten element należy pamiętać o kilku zasadach montażu. Na otwory w korpusie od strony kołnierza łożyska nakładamy po kropli kleju do gwintów (ja daję najsilniejszy). Przykładamy kołnierz do podstawy i wkręcamy śruby dość mocno je dokręcając.



Od spodu powinno to wyglądać następująco:



Teraz dokręcamy nakrętki kontrując wkrętakiem łeb śruby, bo w przeciwnym razie dokręcana nakrętka pociągnie śrubę za sobą luzując ją nieco. Taka sytuacja, gdy kołnierz łożyska będzie miał minimalny luz, doprowadzi szybko do pęknięcia łożyska w miejscu pokazanym na zdjęciach powyżej.

Podobnie postępujemy przykręcając wymienioną stopkę. Tu można użyć słabszego kleju do gwintów np. Loctite 243 – 245. Nakładamy kropelkę kleju na gwint śruby (ja ją „nadziewam” przedtem na klucz, żeby uniknąć pobrudzenia palców klejem) czekamy chwilkę aż się równo rozpłynie i wkręcamy używają naprawdę duuużej siły.



Te śrubki jak i gwinty w podstawie flipera są wykonane z bardzo mocnej stali, co nie znaczy, że komuś nie uda się jej ukręcić lub zerwać gwint. Mnie się jeszcze nie udało. Pamiętajcie o podkładce sprężystej!! Jakże często te skubane podkładki gdzieś wpadną a tu „na punkcie” nie dość, że ciasno to i ciemno.
Szukać! Bardzo przy tym jest przydatny (oprócz latarki na czole) teleskopowy magnesik za kilkanaście złociszów. Bez sensu jest przykręcanie stopki bez tej podkładki nawet na Loctite. Uwierzcie mi..

Na koniec tego ustępu reasumujmy, które usterki mają przyczynę mechaniczną.

a) fliper nie działa w ogóle.
Ta usterka może mieć oczywiście (i najczęściej ma) przyczynę w układzie elektrycznym, ale gdy dojdzie do zablokowania rdzenia w cewce, zatarcia się osi flipera w łożysku lub zaciśnięcia się dźwigni na sprzęgu, to fliper również nie będzie działał w ogóle. Na szczęście bardzo łatwo stwierdzić, czy ta usterka ma przyczynę mechaniczną, wystarczy poruszyć fliper ręką. Zdarza się też, raczej rzadko, urwanie sprzęgu tak, jak w slingshotach.

c) fliper po naciśnięciu przycisku próbuje się podnieść, ale udaje mu się to rzadko lub wcale.
Jeśli poruszany ręką fliper zmienia położenie z wyraźnym oporem, to przyczyna leży w układzie mechanicznym. Jeśli zaś porusza się swobodnie, to usterka raczej ma charakter elektryczny.

e) fliper podnosi się do pozycji górnej, ale trafiony kulą opada.
To dość ciekawy i na szczęście rzadki przypadek. Najczęściej powodem jest uszkodzenie stopki polegające na rozłączeniu się przeciwrdzenia od blaszki, w której powinien być zanitowany. Gdy fliper jest w pozycji górnej w trybie podtrzymania, rdzeń jest wciągnięty do cewki i wraz z przeciwrdzeniem znajdują się we właściwym położeniu. Jednak siła magnetyczna, z jaką rdzeń jest trzymany przez sprawną stopkę jest wielokrotnie większa od tej, z jaką blacha stopki trzyma luźny koniec przeciwrdzenia. Przy trafieniu kulą w podniesiony fliper, rdzeń wraz z przeciwrdzeniem „odklejają” się od blachy stopki i fliper opada.

f) fliper nie wraca do położenia dolnego lub wraca z opóźnieniem.
Usterka mechaniczna związana z usterką a) oraz z nasmarowaniem flipera :-) opisana szczegółowo powyżej.

g) fliper jest za słaby od razu po włączeniu pinballa.
Podobnie, jak usterka f) ale może mieć również przyczynę elektryczną.

h) fliper dwa lata temu był silniejszy.
Jak wyżej.

j) fliper podnosi się zbyt wysoko ale dolne położenie jest właściwe.
Zużyty rdzeń i stopka – opis powyżej.

k) fliper podnosi się właściwie, ale opada zbyt nisko.
Ten rodzaj usterki występuje, gdy z jakiegoś powodu wypadnie, lub zostanie rozbity gumowy zderzak rdzenia umieszczony w otworze w podstawie flipera. Bywa też sporadycznie, że odgięty został ten fragment podstawy flipera. Przypadkowo lub celowo, tylko cel pozostaje dla mnie nieodgadniony, ale takie przypadki widziałem.

l) brak symetrii w ruchu flipera lewego względem prawego.
Po lekturze niniejszego ustępu wiadomo, co może powodować tę usterkę.

m) nie jednakowa siła flipera lewego względem prawego.
Szczegółowo opisałem co decyduje o sile flipera, więc rozbieżności łatwo sobie wytłumaczyć – nie jednakowe zużycie elementów lub pęknięcie, poluzowanie się czegoś, lub np. podciągnięcie sprężyny albo zastosowanie „zamiennika” o innych parametrach (no, przecież sprężynka to sprężynka, czy to nie jest obojętne? Byle by się dała założyć).

Sądzę, że wyczerpałem zagadnienia mechaniczne. Jeśli ktoś ma pytania, to proszę pisać posty, chętnie ten materiał uzupełnię.

Suplement.
Zainspirowany tym, jakie efekty uzyskała żona czyszcząc CIFem przypaloną blachę do piekarnika, użyłem go do czyszczenia podstawy flipera za pomocą szczoteczki do zębów. Efekt jest nadspodziewanie dobry, nie ma śmierdzących oparów, problemu z utylizacją a i ekonomicznie wychodzi bardzo korzystnie. Jedyny mankament to konieczność wytarcia do sucha po myciu aby nie wdała się korozja. Używam w tym celu szmatki i sprężonego powietrza, ale dobra będzie również opalarka, tylko uwaga na plastik! Polecam.



Ustęp 3 – włączamy prąd.

Na potrzeby tego Ustępu przyjmuję, że fliper mechanicznie jest bez zarzutu i skupię się wyłącznie na „dolegliwościach” związanych z tzw. elektryką. Wywód postanowiłem zacząć od opisu cewki, bo znając jej konstrukcję i właściwości łatwiej będzie opisać możliwe usterki i dysfunkcje.



Załóżmy, że umieszczona poziomo cewka ma otwór otwarty z obu stron, czyli nie ma zamontowanej stopki a rdzeń jest zwykłym okrągłym prętem z materiału ferromagnetycznego, czyli np. ze stali. Jeśli przez cewkę popłynie prąd, to w cewce wytworzy się pole magnetyczne. Wokół niej również, ale jest ono bezużyteczne a wręcz szkodliwe. Jeśli rdzeń wsuniemy nieco w otwór cewki, to zostanie on wciągnięty do wewnątrz cewki tak daleko, aż osiągnie położenie równowagi, czyli będzie wystawał jednakowo daleko z obu stron cewki. Dlaczego? Dlatego, że pole magnetyczne cewki indukuje pole magnetyczne w rdzeniu, przez co staje się on magnesem. Oba pola oddziaływają na siebie dążąc do uzyskania równowagi trwałej, a ta następuje, gdy rozkład pól osiągnie symetrię, czyli środek magnetyczny rdzenia, pokrywający się w przybliżeniu z geometrycznym, pokryje się ze środkiem magnetycznym cewki.

Wymyślono sposób na zwiększenie siły oddziaływania poprzez umieszczenie na końcu cewki innego rdzenia. Jak to działa? Rdzeń, nazwijmy go stały, pod wpływem pola magnetycznego cewki staje się magnesem (ot, dobrze znany elektromagnes) podobnie jak rdzeń ruchomy. Pola układają się tak, że rdzenie są do siebie zwrócone biegunami różnoimiennymi co, jak wiadomo powoduje, że się przyciągają. Siła przyciągania osiąga maksimum w chwili, gdy się zetkną. Wtedy to cała moc elektryczna dostarczona do cewki zamienia się w moc mechaniczną (oczywiście zawsze są jakieś straty, ale nie będziemy tu zbytnio teoretyzować :-D ). Rozerwanie takich rdzeni wymaga siły wielokrotnie większej, niż siła przyciągania np. z odległości centymetra.

To zjawisko wykorzystano do podtrzymania flipera w pozycji górnej pozwalając jednocześnie na długotrwałe pozostawanie w takim stanie bez czynienia szkody cewce. Zastrzegałem co prawda, że nie będę pisał o konstrukcjach Data East, ale tu uczynię mały wyjątek w celach porównawczych. Różne firmy w oparciu o opisane zjawisko stworzyły różne koncepcje sterowania cewką flipera. Williams (i Bally) stosują niezmiennie cewki o dwóch uzwojeniach zasilanych tym samym napięciem ale o różnych parametrach. Uzwojenie wciągające rdzeń do cewki jest nawinięte grubym drutem i pobiera z zasilacza znaczną moc. Uzwojenie podtrzymujące ma kilkakrotnie więcej zwojów nawiniętych drutem o małej średnicy, przez co pobiera z zasilacza około 1/100 mocy uzwojenia pierwszego.

Data East poszło inną drogą upraszczając konstrukcję cewki poprzez wykonanie tylko jednego uzwojenia dużej mocy, natomiast elektronicznie przełączając napięcie zasilania tego uzwojenia na napięcie około siedmiokrotnie niższe. Takie rozwiązanie pozwoliło na znaczne zmniejszenie kosztu wytworzenia cewki. Jak pokazuje praktyka, oba wykonania się sprawdzają, a w mojej opinii rozwiązanie Data East jest inżyniersko bardziej eleganckie.
Co zrozumiałe, przy dużej mocy w cewce na skutek strat na jej rezystancji (oporze dla prądu stałego) wydziela się dużo ciepła i dlatego konstruktorzy robią wszystko, aby ta sekcja pracowała jak najkrócej. Dokładnie tyle, ile potrzeba czasu na podniesienie flipera lub nieco więcej dla tzw. pewności.
Na zdjęciu zamieszczonym na początku tego Ustępu producent określił moc pobieraną przez cewkę przy napięciu zasilania 50 V dla obu uzwojeń.

Wszystkie cewki mają pewną właściwość, która w zastosowaniach stałoprądowych może być traktowana jako wada. Jest ona związana z parametrem elektrycznym cewki zwanym indukcyjnością. Ta cecha powoduje, że cewka, którą podłączono do prądu magazynuje energię elektryczną. Zdolność magazynowania jest wprost proporcjonalna do jej indukcyjności. Indukcyjność zaś jest tym większa im większa jest ilość zwojów cewki zaś obecność ferromagnetycznego rdzenia w cewce zwiększa ją wielokrotnie.

A co tam, powie ktoś, niech sobie magazynuje. I będzie miał rację, dopóki nie zechce wyłączyć prądu. To właśnie w tym momencie zmagazynowana w cewce energia daje o sobie znać, no bo gdzie się niby ma podziać? Obwód jest rozłączony, więc nie popłynie sobie przewodem od jednej końcówki cewki do drugiej wyładowując się w krótkim impulsie. Co się wówczas dzieje? Ta energia szukając ujścia powoduje, że w bardzo krótkim czasie napięcie na końcówkach cewki rośnie do ogromnej wartości próbując je znaleźć. Jeśli byśmy zbliżyli wystarczająco te końcówki do siebie, to zaobserwowalibyśmy piękną iskrę.



Tak właśnie niejaki Ruhmkorff (rys. powyżej) zbudował swoją cewkę, bez której nie rozwinęłaby się motoryzacja. Tak, mowa o cewce zapłonowej w silnikach spalinowych. Otóż konstrukcja cewki flipera do złudzenia przypomina cewkę zapłonową. Tam też przerywacz włączony w obwód uzwojenia prądowego indukuje w uzwojeniu zapłonowym napięcie rzędu kilku tysięcy woltów. Tu znowu punkcik dla inżynierów Data East, ich cewki, jak pisałem, nie mają dwóch sekcji. Co prawda występuje zjawisko samoindukcji więc nie potrzeba drugiego uzwojenia aby wytworzyć wysokie napięcie, tylko skoro w cewce prądowej wystąpi impuls o napięciu kilkuset woltów, to przekładnia uzwojeń (stosunek ilości zwojów, tu około 2400 do około 600 czyli 4:1) w tym drugim uzwojeniu pomnoży to napięcie kilkukrotnie! Dopóki do sterowania cewek nie zaczęto stosować tranzystorów problem był bagatelizowany, ponieważ zestyki mechaniczne były odporne na impulsy wysokiego napięcia a mini łuk elektryczny gaszono kondensatorami przejmującymi tę bezpańską energię od cewek. Ale, jak wiecie, i tak iskrzyło.

Na odsiecz przybyły diody półprzewodnikowe. Ponieważ napięcie samoindukcji ma zwrot przeciwny do napięcia zasilającego („plus” na końcówce cewki zamienia się miejscami z „minusem”) to ktoś mądry wpadł na to, że można energii zmagazynowanej w cewce pomóc znaleźć drogę ucieczki podłączając diodę w kierunku przewodzenia. Dla napięcia zasilającego dioda jest spolaryzowana w kierunku zaporowym, więc prąd przez nią nie popłynie. I tak szczyt napięcia sięgający tysięcy woltów został przez diodę „spiłowany" do wartości jej napięcia przewodzenia czyli do około 0,7 wolta. Genialne, nieprawdaż? Tylko żeby się przypadkiem nie odłączyła...

A tak niestety się dzieje i to nierzadko. Diody te montowano również w epoce prefliptronic a dokładniej zaczęto je powszechnie stosować po przejściu z zasilania cewek prądem przemiennym na zasilanie prądem stałym. Mimo, że nie stosowano tranzystorów do załączania cewek, to jednak gaszono szpilki napięcia z powodu ich silnego wpływu zakłócającego na pracę elementów elektronicznych, które pojawiały się coraz częściej w konstrukcjach maszyn. Do pewnego czasu producenci montowali cewkę końcówkami lutowniczymi „do tyłu” (zdjęcie na początku posta), czyli od strony stopki i nie dotyczyło to jedynie fliperów. Również slingshoty i bumpery tak montowano. To powodowało, że diody zamontowane właśnie na końcówkach lutowniczych, na skutek drgań wywołanych rdzeniem walącym w stopkę, odmawiały współpracy. Szybko ilość awarii zmusiła do zmiany położenia cewek końcówkami jak najdalej od stopki. Nie wyeliminowało to całkiem problemu ale znacznie zwiększyło wytrzymałość mechaniczną diod. Typową usterką jest pęknięcie końcówki diody. Okiem tego nie widać, ale jak się diodę poruszy, wszystko staje się jasne.

Uważny obserwator powie „ale przecież w nowszych maszynach diody są tylko na cewkach fliperów, pozostałe cewki diod nie mają”. Święta racja. Z powodów opisanych powyżej diody wszystkich cewek przeniesiono na Power Driver Board, gdzie pełnią tę samą funkcję a są absolutnie wolne od drgań. Tu powstaje pytanie, dlaczego mimo przeniesienia diod na Fliptronic Board nadal stosuje się diody na cewkach? Odpowiedź nie jest łatwa. O ile w przypadku zwykłej cewki indukowana szpilka napięcia osiąga wartość kilkuset woltów o tyle w cewce flipera działającej jak induktor Ruhmkorffa napięcie to osiąga wartość kilku tysięcy woltów. Jeżeli dioda została oddalona od cewki dwu- trzymetrowymi przewodami, to energia zgromadzona w cewce musi pokonać ten obwód. Dla prądu stałego przewody mają niewielką rezystancję a wpływ indukcyjność takiej pętli jest pomijalny. Wiemy jednak, że energia zgromadzona w cewce rozładowuje się impulsowo. I tu dochodzi do głosu impedancja takiego obwodu, która powoduje, że napięcie samoindukcji nie jest już tak skutecznie gaszone. Empirycznie stwierdzono, że w przypadku małych cewek o niewielkiej indukcyjności można diodę zamontować daleko od cewki ale nie w przypadku wielkich cewek fliperowych. Owszem, tranzystory na Fliptronic Board zostaną zabezpieczone, gdy dioda będzie zamontowana obok nich, ale impuls płynący do tej diody przewodami zakłóci skutecznie pracę CPU. Kto nie jest przekonany, niech wykona następujący eksperyment. Proszę odłączyć diodę zamykającą uzwojenie wykonane cienkim drutem na korpusie cewki, włączyć maszynę, odpalić grę i nacisnąć przycisk flipera z odłączoną cewką. I co? Pinball się zresetował? Oczywiście, że tak! No, to się nawymądrzałem, ale teraz obiecuję, że dalej będzie „ludzkim językiem”.

Można spotkać cewki fliperowe w różnych wykonaniach stosownie do tego opisane. Nie trudno się domyśleć, że podyktowane jest to różnymi wymaganiami w różnych maszynach. Im bardziej stromo pochylony jest blat, im wyższe są rampy, im dłuższy „strzał” jest potrzebny, tym silniejsza musi być cewka. Występuje zasadniczo pięć odmian cewek używanych powszechnie i ze trzydzieści pozostałych, ale nimi się nie będziemy zajmować. Od najsłabszej:

FL-11753
Addams Family (upper left flipper)
Banzai Run (upper playfield upper left flipper)
Big Guns (upper flippers)
Funhouse (upper flipper)
NBA Fastbreak (backbox flipper)
Road Show (upper left flipper)
Safecracker (upper flipper)
Swords Of Fury (upper flippers)
Twilight Zone (upper left flipper)


FL-11722 (FL24/600-30/2600)
Earthshaker (upper flipper)
F-14 Tomcat (upper flippers)
Popeye Saves the Earth (upper flippers)
Road Show (middle left flipper)
Twilight Zone (upper right flipper)


FL-11630 (FL23/600-30/2600)
Addams Family (upper right flipper)
Bad Cats (lower flippers)
Banzai Run (lower playfield lower flippers and upper playfleld flippers)
Big Guns (lower flippers)
Black Knight 2000 (all flippers)
Black Rose (upper right flipper)
Bugs Bunny Birthday Bash (all flippers)
Cactus Canyon (all flippers)
Cirqus Voltaire (all flippers)
Congo (upper left flipper)
Cyclone (all flippers)
Demolition Man (upper left)
Diner (all flippers)
Dr Dude (all flippers)
Earthshaker (lower flippers)
Elvira & the Party Monsters (all flippers)
F-14 Tomcat (lower flippers)
Fire! (all flippers)
Funhouse (lower flippers)
Game Show (all flippers)
Getaway (upper left flipper)
Gilligan's Island (all flippers)
Harley Davidson (all flippers)
Hurricane (all flippers)
Jackbot (all flippers)
Jokerz! (all flippers)
Judge Dredd (upper right flipper)
Mousin' Around (all flippers)
NBA Fastbreak (lower flippers)
No Good Gofers (upper right flipper)
Party Zone (all flippers)
Police Force (all flippers)
Rollergames (all flippers)
Space Station All flippers)
Swords of Fury (lower flippers)
Taxi (all flippers)
Terminator 2 (all flippers)
The Machine Bride of Pinbot (all flippers)
Transporter (all flippers)
Whirlwind (all flippers)
Whitewater (upper right flipper)


FL-15411
Addams Family (lower flippers)
Bram Stoker's Dracula (lower flippers)
Champion Pub (lower flippers)
Creature From The Black Lagoon (lower left flipper)
Doctor Who (all flippers)
Road Show (lower flippers)
Shadow (upper right flipper)
Twilight Zone (lower flippers)
Who Dunnit (lower flippers)


FL-11629
Attack from Mars (all flippers)
Black Rose (lower flippers)
Congo (lower flippers)
Creature From The Black Lagoon (lower right flipper)
Demolition Man (lower flippers)
Dirty Harry (all flippers)
Fish Tales (all flippers)
Flintstones (all flippers)
Getaway (lower flippers)
Indiana Jones (all flippers)
Indianapolis 500 (all flippers)
Johnny Mnemonic (all flippers)
Judge Dredd (lower flippers and upper left flipper)
Junkyard (all flippers)
Medieval Madness (all flippers)
Monster Bash (all flippers)
No Fear (all flippers)
No Good Gofers (lower flippers)
Popeye Saves the Earth (lower flippers)
Scared Stiff (all flippers)
Star Trek the Next Generation (all flippers)
The Shadow (lower flippers)
Theatre of Magic (all flippers)
Tales of the Arabian Nights (all flippers)
Whitewater (lower flippers)
World Cup Soccer (all flippers)


Powyższe dane nie są kompletne ponieważ ciągle je uzupełniam, ale mogą być dla czytelników przydatne. Odkąd producenci zaczęli wyposażać maszyny w układ fliptronic pojawiła się możliwość wykorzystywania nieużywanych sekcji tej płyty (jak powszechnie wiadomo fliptronic może obsłużyć cztery cewki fliperowe) do napędu mechanizmów innych niż flipery np. diverter'y itp. Mało tego cewki fliperowe zaczęły służyć też do innych celów, niż walenie w kulę, dlatego czasami w specyfikacji maszyny występują trzy lub cztery cewki fliperowe mimo że pinball ma tylko dwa flipery.

Przedyskutujmy teraz możliwe uszkodzenia cewek. Pierwsza grupa, to przerwa w uzwojeniu. Jeżeli wystąpi ona w uzwojeniu mocy to fliper nie będzie działał {usterka a) i c)}. Można będzie jedynie zaobserwować jego „niepokój” w pozycji dolnej, kiedy to uzwojenie podtrzymujące będzie próbowało podnieść fliper. Przerwa w uzwojeniu podtrzymującym przy sprawnym uzwojeniu mocy objawi się natomiast „trzepotaniem” flipera {usterka d)} w układzie prefliptronic o ile EOS jest sprawny lub szybkim opadnięciem po strzale czyli brakiem podtrzymania w układzie fliptronic. Druga grupa uszkodzeń to uzwojenie całkowicie lub częściowo zwarte. Uzwojenia są nawijane masowo, czyli kolejna warstwa układa się na poprzedniej bez dodatkowej izolacji między warstwami. Teoretycznie wytrzymałość na przebicie izolacji drutu nawojowego jest wystarczająca, gdyż napięcie pomiędzy stykającymi się zwojami: początkowym niższej warstwy i końcowym warstwy nawiniętej na niej nie przekracza kilku, kilkunastu woltów. Jednakże w praktyce, nawet przy uzwajaniu maszynowym, zdarza się, np. na skutek odchylania się ścianek korpusu pod naporem drutu, że zwój z warstwy, załóżmy dziesiątej, obsunie się przy końcu szpulki o pięć warstw niżej. W niesprzyjających okolicznościach izolacja może nie wytrzymać i dochodzi do zwarcia, powiedzmy pomiędzy pięcioma warstwami uzwojenia czyli uzwojenie skróci się o 20 – 30%. Co za tym idzie zmaleje jego rezystancja dla prądu stałego, czyli cewka zacznie pobierać więcej prądu przy tym samym napięciu zasilającym a to z kolei oznacza, iż w cewce wydzieli się więcej mocy. Ogromna część tej mocy zamieni się w ciepło. W krótkim czasie temperatura w cewce wzrośnie na tyle, że zacznie się topić jej plastikowy korpus i tulejka w jej wnętrzu. To z kolei pociągnie za sobą zaciskanie się tulejki na rdzeniu (skutek wiadomy) i deformację szpulki, na której cewka jest nawinięta. Zwoje znów się poprzesuwają, dojdzie do kolejnych przebić i w efekcie nastąpi całkowity zgon flipera połączony z przepalaniem bezpieczników. Zdarzają się tacy, którzy sądzą, że dobrą metodą naprawy uszkodzenia skutkującego przepalaniem bezpiecznika, jest wsadzenie mocniejszego. Potem trzeba wzmocnić bezpiecznik sieciowy, bo skubany też coś ostatnio osłabł i się przepala itd. itd. aż w końcu wymienimy bezpieczniki na mocniejsze w Dolnej Odrze. A fliper jak nie chodził, tak nie chodzi.

Pamiętajmy. Pod żadnym pozorem nie zwiększać nominału bezpiecznika ani go nie „watować”! O ile przy oryginalnym bezpieczniku zniszczenia na skutek zwarcia są stosunkowo nie wielkie, to przy większym będą większe. Układ elektryczny maszyny został zaprojektowany poprawnie i skoro przez dwadzieścia lat bezpiecznik był wystarczający to teraz nie przestał. Przepalenie bezpiecznika jest SKUTKIEM awarii a nie jej PRZYCZYNĄ.

Uszkodzenie diod też się zdarza, i to nie rzadko. Dioda może uszkodzić się dwojako – zwarcie lub przerwa. Tu jedna uwaga: przerwa niekoniecznie musi oznaczać odłamanie końcówki, może być również spowodowana zniszczeniem struktury diody. Zwarcie diody skutkuje przepaleniem się bezpiecznika, a przy jego „wzmocnieniu” przepaleniem tranzystora w układzie fliptronic. Przerwa natomiast w układach prefliptronic będzie powodowała resety CPU przy naciśnięciu przycisku flipera. Aby sprawdzić, czy dioda jest uszkodzona należy odlutować co najmniej jej jedną końcówkę i multimetrem ustawionym na symbol diody mierzyć spadek napięcia na diodzie w obu kierunkach przykładając zacisk plusowy raz do anody raz do katody. W kierunku zaporowym (plus do katody) miernik ma pokazać przepełnienie czyli nieskończoność, zaś w kierunku przewodzenia około 500 - 600 mV. Czy już mówiłem, że katoda to ten koniec diody, który ma namalowany pasek na około cylindrycznego korpusu? Mija się z celem mierzenie diody przylutowanej do końcówek cewki, gdyż miernik pokaże raczej spadek napięcia na uzwojeniu cewki niż na diodzie. Podobnie bezcelowe jest przeważnie mierzenie diod i tranzystorów wlutowanych w płytkę – wtedy odczyt miernika zakłócany jest przez wpływ sąsiednich elementów połączonych elektrycznie z mierzonym.



Powyższe zdjęcie pokazuje dwa sposoby uzwajania cewek fliperowych. Na zdjęciu po lewej stronie widać, że punkt wspólny obu uzwojeń jest na końcówce środkowej. Tak uzwajano cewki w epoce prefliptronic a nawet pre-WPC. Po prawej stronie punkt wspólny uzwojeń jest na lewej końcówce lutowniczej. Te cewki nie są zamienne ze sobą! Jeśli macie cewkę taką jak ta po lewej, to nie możecie jej po prostu zamienić w maszynie WPC i nowszej. Owszem, taka podmianka jest możliwa, ale dopiero po odwróceniu polaryzacji diody przylutowanej do końcówki lewej i środkowej. Na szczęście takie cewki zdarzają się stosunkowo rzadko, niemniej jednak trzeba o tym pamiętać, jeżeli nie chcemy pozbyć się tranzystora na fliptronicu lub bezpiecznika w maszynie prefliptronic.

Ustęp 4 – prefliptronic, czyli jak to robiono przed Addams Family.

Poniższy rysunek przedstawia „okablowanie” cewek fliperowych w układzie prefliptronic.



CPU kontroluje działanie flipera tylko na zasadzie włącz – wyłącz za pomocą przekaźnika flipper enable relay. Pozostałe elementy stanowią układ elektryczny połączonych bezpośrednio ze sobą zestyków (EOS i flipper button) i cewki. Na tym schemacie widać również sposób włączenia diod i kondensator gaszący iskrzenie na EOSie. Montowane są również kondensatory na flipper buttonach, ale mniejsze a ich obecność nie jest obowiązkowa, wpływają one jednak na trwałość zestyków przycisku. W trakcie gry przekaźnik jest zamknięty, przez co jeden ze styków flipper buttona jest połączony z „masą” zasilacza. Plus jest doprowadzony do punktu wspólnego uzwojeń cewki. Przy otwartym przycisku flipera EOS jest ZAMKNIĘTY i powoduje równoległe połączenie obu uzwojeń cewki. Gdy naciśniemy przycisk prąd popłynie przez oba uzwojenia cewki powodując wciągnięcie rdzenia, a dźwignia flipera rozłączy EOS. Jeśli będziemy wciąż trzymać przycisk, prąd będzie płynął jedynie przez uzwojenie podtrzymujące (hold). Gdy przycisk puścimy fliper opadnie a dźwignia pozwoli EOSowi się znów zamknąć.

Aby fliper w tym układzie miał odpowiednią siłę nic nie może ograniczać przepływu prądu przez uzwojenie mocy (power). Ponieważ pobiera ono dużo prądu (kilka amperów), to rezystancja zestyków musi być minimalna, aby cała moc wydzielała się w cewce. Dlatego też wykonywano je z materiału zwanego tungstenem, który ma tę właściwość, że jest odporny na wysoką temperaturę (łuk elektryczny) oraz nie utlenia się pod wpływem iskrzenia tak szybko jak zwyczajne zestyki z mosiądzu lub nawet posrebrzane. Dla porównania fotki – z lewej tungstenowej, wysokoprądowej platynki i z prawej platynki „zwyczajnej” pokrytej warstwą srebra.



Warstwa tlenków stanowi spore utrudnienie dla przepływu prądu, gdyż mają one z reguły właściwości izolujące. Ponieważ prąd płynie przez oba zestyki (EOS i przycisk), oba z nich muszą być w dobrej kondycji. Nawet zestyki z tungstenu z latami pogarszają swoje parametry i mimo że tego nie widać na pierwszy rzut oka, to w centralnej części takiego zestyku potrafi wypalić się niezły „krater”. Warunkiem dopuszczającym zestyk do dalszej eksploatacji jest gładka powierzchnia zestyku zarówno w EOSie jaki i w przycisku flipera. Czy można ją spiłować? Można, ale bez przesady. Grubość tungstenowej pastylki wynosi ok 0,5 mm, ale ten stop jest cholernie twardy. Twardszy od pilnika. Lepiej jest stosować papier ścierny. Pasek papieru składa się na pół tak, aby strona ścierna była i z góry i z dołu paska. Wsuwamy ten pasek pomiędzy styki, lekko je ściskamy i szlifujemy do uzyskania gładkich i równoległych powierzchni. Równoległość jest niezmiernie ważna, gdyż tym mniejszy opór zestyków im większa powierzchnia styku. Stąd też ważna uwaga przy regulacji zestyków – ostrożnie wyginać! Zachować równoległość tungstenowych „platynek”!

Nie mniej ważna jest w tych układach siła docisku – im jest większa, tym mniejsza rezystancja styków a przecież o to nam chodzi. Regulacja styków w układach prefliptronic zarówno EOSów jak i przycisków jest naprawdę ważna, nie można tego lekceważyć, bo fliper będzie słaby. Niezwykle ważny jest moment otwarcia EOSa. Jeśli otworzy się zbyt szybko, fliper nie dociągnie pełną mocą do górnego położenia. Jeśli zbyt późno w uzwojeniu mocy niepotrzebnie wydzieli się więcej mocy podnosząc jego temperaturę. Może nawet dojść do tego, że EOS wcale się nie otworzy i zamiast uzwojenia podtrzymującego w górnym położeniu utrzymywać go będzie uzwojenie mocy. Nie trudno się domyśleć, co się stanie z cewką, gdy gracz właśnie w tym momencie złapie kulkę na ten fliper i potrzyma go chwilę obmyślając strategię strzału lub gasząc pragnienie wieeelkim łykiem piwa. Oto kilka żelaznych zasad regulacji EOSów:

- blaszki nie mogą być powyginane
- koniec dłuższej blaszki musi przebyć 3,8 mm zanim EOS otworzy się całkowicie (to jest związane z siłą docisku styków)
- wielkość szczeliny otwartego EOSa musi wynosić 1,5 – 1,6 mm
- gięcie blaszek nie może nastąpić w punkcie bliższym, niż 6 – 7 mm od punktu ich mocowania

Takie rozwiązania konstrukcji fliperów stosowano w maszynach WPC przed
Addams Family, czyli do marca 1992 roku. Załapały się m.in. Terminator 2, The Machine, Fun House, Gilligan's Island, Harley Davidson i kilka innych. Płyta Power Driver Board w tych maszynach była wyposażona we wspomniany przekaźnik, który wyłączał flipery i dodatkowo w układ transoptorów obsługujących zmianę podświetlenia przelotu (lane change) w górnej części playfieldu za pomocą przycisków fliperów.



Suplement.



Jak widać na zdjęciu końcówka dźwigni flipera jest zaizolowana odcinkiem rurki termokurczliwej, ale po pewnym czasie tworzywo się przeciera i metalowa dźwignia dotyka EOSa. Jeżeli przewody są połączone właściwie, to blaszka EOSa, która jest odchylana przez tę dźwignię znajduje się na potencjale 0 V, czyli nic groźnego się nie dzieje. Ale jeśli ktoś np. podczas wymiany cewki pomyli te przewody, to cała metalowa podstawa flipera znajdzie się pod napięciem 70 V. Jest to sytuacja niebezpieczna dla gracza i w niesprzyjających okolicznościach może dojść do porażenia prądem. Nie lekceważmy tej koszulki, w końcu rurka termokurczliwa to żaden wydatek.

Ustęp 5 – fliptronic, czyli dlaczego prąd załączają tranzystory zamiast styków?



Jak widać, zniknęło połączenie EOSa bezpośrednio z cewkami, zniknęło również takie połączenie z przyciskiem flipera. Wszystkie zestyki są „czytane” przez CPU za pośrednictwem Fliptronic Board. Zmieniła się również zasada pracy EOSa – już nie jest zwarty w pozycji spoczynkowej a rozwierany w pozycji górnej tylko dokładnie na odwrót. Zmieniły się również zasady regulacji EOSów:

- blaszki oczywiście nie mogą być powyginane :-)
- dłuższa blaszka ma być prosta, szczelinę regulujemy wyłącznie blaszką krótszą
- szczelina w pozycji spoczynkowej ma mieć 1,5 - 1,6 mm
- gięcie blaszek nie może nastąpić w punkcie bliższym, niż 6 – 7 mm od punktu ich mocowania

Zniknął również kondensator gaszący iskrzenie. Nie płynie też przez te oba zestyki wielki prąd i dlatego mogą być wykonane ze srebra, które daje o wiele mniejszą rezystancję i przy tak nikłym obciążeniu są one nieomalże wieczne (wieczne elektrycznie, bo mechanicznie niekoniecznie). Zastąpiono również przycisk flipera tzw. „opto switchem”. O opto switchach napiszę obszernie w kolejnym ustępie.

W pierwszym wariancie, czyli Fliptronic I zasilacz dający napięcie dla fliperów był wykonany jako osobna płytka i nie zastosowano jeszcze wtedy opto switchów tylko tradycyjne zestyki blaszkowe (Addams Family). W kolejnych maszynach stosowano już wyłącznie Fliptronic II posiadający autonomiczny zasilacz na pokładzie i opto switche.
Korzyść z zastosowania tranzystorów do załączania cewek jest oczywista – tranzystorowi nie wypalają się styki :-D i taki układ może działać latami, bo tranzystor się nie zużywa – albo działa albo nie. Niestety i one mają swoje słabe punkty, są nimi ograniczone napięcie pracy i ograniczony prąd przewodzenia. Te zastosowane w układzie fliptronic mają dopuszczalne napięcie pracy rzędu 100 V i przy odłączonej diodzie na cewce napięcie samoindukcji wynoszące kilkaset – kilka tysięcy voltów przebija tranzystor w kilka mikrosekund. Podobnie dzieje się przy przekroczeniu dopuszczalnego prądu. Żaden bezpiecznik nie jest tak szybki, jak tranzystor, więc pierwszą ofiarą zwarcia jest zawsze ten drugi. Dopiero po tym, jak już jest pozamiatane, przepala się bezpiecznik. Jest on nadal bardzo ważnym elementem układu, bo zabezpiecza przed dalszymi uszkodzeniami spowodowanymi zwarciem, czyli np. spaleniem mostka prostowniczego, transformatora czy wreszcie przewodów. Widziałem już spieniony od temperatury igelit na przewodach, przez które popłynął prąd zwarciowy.
Druga korzyść jest taka, że CPU może kontrolować działanie flipera niezależnie od użytkownika, co czasami bywa zabawne np. w Addamsach lub Monster Bash. Jak to się dzieje? Owszem, CPU czyta stan EOSów i opto switchów, ale to program decyduje, czy podać napięcie na cewkę, czy nie. Oprócz dostarczania rozrywki CPU może wykorzystać tranzystory, które nie napędzają flipera (każdy fliptronic może obsłużyć cztery cewki fliperowe a pojedynczych aż osiem) do sterowania dwóch cewek „low power” i dwóch „high power” gdy maszyna ma tylko dwa flipery.

Suplement 1.

Ponieważ w odrębnym wątku mezik zapytał, czy w układach fliptronic EOS jest w ogóle potrzebny, to uzupełniam ten Ustęp opisem jego działania, który zamieściłem w odpowiedzi.

Analiza schematu wykazuje, że wszystkie switch'e podłączone do Fliptronic Board są czytane za pomocą komparatorów LM339, których wyjścia są połączone z buforem szyny danych i z żadnym innym fragmentem układu fliptronic. Z powyższego wynika, że żaden switch (ani EOS, ani przyciski po bokach) nie mają fizycznej możliwości załączenia napięcia na cewkę. Zgoda, z tej samej szyny danych brane są sygnały otwierające tranzystory sterujące cewką, ale dzięki sygnałowi EN (enable) CPU może czytać stan switchów "disablując" bufor szyny danych sterujący tranzystorami. Ten bufor tworzą przerzutniki typu D z wyjściami trójstanowymi, czyli wysoki (+5 V) niski (0 V) i stan wysokiej impedancji (co można obrazowo wytłumaczyć jak stan odłączenia). Sygnał EN w stanie wysokim wprowadza wyjścia bufora w stan wysokiej impedancji i wówczas szyna danych jest odłączona od tranzystorów. Wtedy CPU czyta stan switch'ów. Ta czynność powtarzana jest conajmniej klika tysięcy razy na sekundę, co daje wrażenie ciągłości działania przycisków i cewek. Załączanie uzwojeń cewki leży wyłącznie w gestii oprogramowania CPU i zależnie od modelu, wersji itp. EOS może mieć większe znaczenie w działaniu fliperów lub nie, ale moim zdaniem jest to wada oprogramowania. W większości przypadków jest tak, że długość impulsu "high power" nie ma związku z funkcjonowaniem EOS'a ponieważ jest ustawiona programowo. Może być skrócona np. przez bardzo szybkie puszczenie przycisku (takie klepnięcie w przycisk) ale w żadnym wypadku nie może być wydłużona. Natomiast z pewnością informacja o stanie EOS'a może być użyteczna przy powstrzymaniu maszyny przed szukaniem kuli, gdy dłużej trzymamy ją na fliperze. W późniejszych rozwiązaniach (WPC95 i Pinball2000) zrezygnowano w ogóle z Fliptronic Board a switch'e (i EOS'y i przyciski) włączono w Switch Matrix. Podobnie sterowanie cewek fliperów przeniesiono na Power Driver Board.
Potwierdzeniem tego, co piszę może być następujący test:
zdejmujemy szybę, ręką mocno trzymamy fliper tak, aby po załączeniu nie poszedł w górę, po czym drugą ręką naciskamy i trzymamy przycisk. Ręką trzymającą fliper wyczujemy wyraźnie, że przez moment "pcha" się on mocno do góry, po czym odpuszcza. Nie pozwoliliśmy zadziałać EOS'owi, a CPU i tak przełączyło się na "holding power". Sprawdzałem osobiście.

Suplement 2.

W poprzednim Ustępie pisałem o izolacji na końcu dźwigni „atakującej” EOS w górnym położeniu flipera. Przetarcie tej koszulki w układach fliptronic nie grozi co prawda porażeniem grającego ale jest niekorzystne dla elektroniki na płytce fliptronic. Do EOS'ów przylutowane są dwa przewody, jeden pomarańczowy a drugi przeważnie czarny z kolorowym paskiem. Ten pomarańczowy jest na potencjale masy i jeśli został przylutowany do blaszki mającej kontakt z dźwignią to jej zetknięcie nie powoduje problemów. Jeśli zaś przewody są przylutowane odwrotnie, to może dojść do zakłócenia pracy fliptronic'a szczególnie wtedy, gdy na dźwigni pojawi się napięcie zasilające cewkę.

Ustęp 6 – opto, opto, opto...

Powodem przejścia na opto switche była, jak sądzę, konieczność wyeliminowania drgania styków. Jest to zjawisko towarzyszące mechanicznemu zamykaniu zestyków. Otóż okazało się, że takie zamknięcie ma dziwny charakter – nie przebiega jednorazowo tylko stanowi szereg niezauważalnych okiem drgnięć powodujących, że otrzymujemy zamiast szybkiej, jednorazowej zmiany rezystancji serię impulsów trwających kilka milisekund. Układy procesorowe strasznie tego nie lubią i dlatego różnymi sposobami próbujemy się tych drgań pozbyć. Jednym z nich jest metoda programistyczna, która każe po pierwszym impulsie poczekać procesorowi z podjęciem decyzji, aż zestyk się ustabilizuje. To eleganckie rozwiązanie zastosowano w Switch Matrix i nie rozumiem, dlaczego nie zastosowano go do czytania przycisków flipera. W końcu EOSa nie zastąpiono optem, nieprawdaż? A może zastosowano, tym bardziej nie rozumiem po co ta zmiana na opto switche. W maszynach systemu Pinball 2000 już nie ma opto switchów, są mikro przełączniki, takie jak w myszkach komputerowych i wszystko działa.
Innym podejściem jest wyeliminowanie wspomnianej wady przez zastąpienie samych zestyków mechanicznych elektronicznymi. Zastosowano więc zamiast przycisków flipera opto switche. Szybko jednak ujawniła się wada pierwszych rozwiązań opartych na transoptorach szczelinowych z wyjściem tranzystorowym. Konstruktorzy przyjęli, że fototranzystor jest albo zatkany, czyli prądu nie przewodzi, albo otwarty. Zatkany jest wówczas, gdy nie jest oświetlony światłem diody LED. Wszystko by się zgadzało, gdyby nie jeden problem. Ponieważ tranzystor jest elementem analogowym, to może przyjmować dowolny stan pośredni pomiędzy otwartym i zatkanym. Dzieje się tak wtedy, gdy nie jest dostatecznie oświetlony np. z powodu zakurzenia diody LED lub niepełnego otwarcia przesłony. Ponieważ CPU „czyta” stan tranzystora za pośrednictwem komparatora dochodzi do sytuacji, gdy napięcie wysyłane przez fototranzystor jest nieomalże równe napięciu odniesienia komparatora. W takiej sytuacji CPU zamiast pojedynczej zmiany stanu otrzymuje nieregularny ciąg impulsów, a że komparator jest bardzo szybki, to oscylacje mogą mieć dużą częstotliwość. Powoduje to dwa niekorzystne zjawiska. Po pierwsze uzwojenie mocy jest atakowane prądem w sposób impulsowy, co w połączeniu z opisanymi wcześniej zjawiskami samoindukcji stwarza zagrożenie dla elektroniki oraz wytwarza dużo ciepła w cewce. Po drugie prąd skuteczny płynący przez cewkę jest dużo mniejszy niż odpowiedni prąd stały. Prąd stały płynie w sposób nieprzerwany od załączenia do wyłączenia przycisku. W tym samym czasie (od załączenia przycisku do jego wyłączenia) prąd impulsowy przy założeniu, że impulsy mają taki sam czas jak przerwy między nimi, płynie tylko połowę tego czasu dostarczając tym samym do cewki tylko połowę mocy. Efekt – słaby lub słabnący fliper {usterka g), h), i)}.

Z tych powodów konstruktorzy zaczęli w opto switchach stosować pięcionóżkowe transoptory szczelinowe z tzw. przerzutnikiem Schmitta. Ma on tę właściwość, że eliminuje stany pośrednie pomiędzy pełnym otwarciem a całkowitym zatkaniem tranzystora. Wadą tego rozwiązania jest praktyczna nieosiągalność tych transoptorów (po konsultacji z NEX'em pozwalam sobie teraz na odrobinę autoreklamy). Dlatego pokusiłem się o zaprojektowanie zamiennika płytki opto switch'a opartego na wciąż produkowanych transoptorach szczelinowych z wyjściem tranzystorowym. Ponieważ na płytce jest sporo miejsca, umieściłem tam przerzutnik Schmitta zbudowany z elementów dyskretnych (czyli nie układów scalonych) w technologii SMD (montaż powierzchniowy). Cena takiej płytki w obu wykonaniach wynosi 40 zł.

Poniżej zamieszczam zdjęcia oryginalnych płytek w dwóch wykonaniach i proponowany przeze mnie zamiennik.







_________________
I'm not totally useless. I can be used as a bad example.
Ostatnio zmieniony przez Pinball Wizard 2016-12-28, 16:59, w całości zmieniany 105 razy  
 
     
Pinball Wizard 
NAPRAWIACZ


Pomógł: 80 razy
Wiek: 59
Dołączył: 10 Lut 2014
Posty: 1315
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2015-09-16, 06:50   

Ustęp 7 – wszystko zrobiłem, a „łapki” wciąż są słabe.

Teraz, kiedy flipery naszego pinball'a są już stuprocentowo sprawne zarówno pod względem mechanicznym jak i elektrycznym zastanówmy się, dlaczego wciąż mogą być słabe. Otóż energia elektryczna jest dostarczana do cewek za pośrednictwem przewodów (ale odkrycie!) i całej masy złącz, lutowań, zacisków itp. Zakładając, że instalacja elektryczna w „obiekcie” jest sprawna i wartość napięcia w gniazdku wynosi 230 – 240 V, przeanalizujmy drogę prądu do cewki. Pierwsza jest wtyczka sieciowa (może mieć zaśniedziałe bolce, przewody pod śrubkami zaciskowymi we wtyczce mogą być również zaśniedziałe, lub niedokręcone). W nowszych maszynach od WPC w górę na tylnej ścianie skrzyni jest również gniazdko, do którego podłączamy „kabel komputerowy” zintegrowane z filtrem przeciwzakłóceniowym. Dalej jest wyłącznik pinball'a (rzadko się psuje, ale też jest potencjalnym miejscem uszkodzenia) następnie puszka z bezpiecznikami, termistor rozruchowy, filtr przeciwzakłóceniowy (jeszcze nie spotkałem zepsutego filtra natomiast zdewastowane oprawki bezpieczników owszem, termistor albo działa, albo na przewodach wiszą jego strzępy, nie jest mi znane inne jego uszkodzenie), dalej mamy kostkę przełączającą napięcia zasilania (styki, styki, styki – każdy może zawieść) przed transformatorem też jest złączka (znów styki a i sam transformator też może się uszkodzić) za transformatorem jest dużo złączek ale my „lećmy” tą wiązką, która doprowadza napięcie do fliptronic'a. Żeby nie było zbyt łatwo, ta wiązka najpierw trafia na Power Driver Board złącze J102 (styki), potem przez bezpiecznik F112 o nominale 7 A (oprawka bezpiecznika też może zaśniedzieć) na złącze J105 (znów styki) i dalej do Fliptronic Board na złącze J901. Dalej przez mostek prostowniczy na bezpieczniki (blaszka oprawki może pęknąć i tylko udaje, że trzyma bezpiecznik) i na złącze J907. Teraz już bez przeszkód do cewki (kiepskie lutowanie, przełamane 19 spośród 23 drucików w przewodzie). Ale, ale! Przecież to nie koniec, bo obwód musi się zamknąć! Lecimy więc dalej od drugiego zacisku cewki (znowu lutowanie) do złącza J902 (znowu styki). Stamtąd przez tranzystory i mostek ponownie do złącza J901 i z powrotem przez Power Driver Board, czyli złącza J102 i J105 i dalej do transformatora i oczywiście jego złączkę i kolejną za transformatorem, znowu bezpieczniki, wyłącznik i przewód zasilający. Uffff....
Kto by pomyślał! Taki labirynt! A policzył ktoś ilość miejsc, w których może powstać uszkodzenie? Wychodzi, że jest ich około 50!! A wiecie, że każdy styk elektryczny ma swoją rezystancję, a ta w połączeniu szeregowym się sumuje? Inżynierowie projektujący pinball'e to wiedzą i dlatego tak dobierają rodzaj złącz, oprawek i wszystkich innych elementów aby zapewnić zasilanie z odpowiednią wydajnością. Jednak w naszych, leciwych już nieco maszynach, które niejedno przeszły (np. były magazynowane latami pod wiatą), wilgoć zrobiła swoje nie tylko z drewnem, ale i z metalem. Widać to nie jedynie na playfield'zie ale również na płytkach z elektroniką i pozostałych elementach obwodów elektrycznych. Długoletnia eksploatacja również nie jest czynnikiem obojętnym dla „elektryki”. Bezpieczniki i ich oprawki śniedzieją, śniedzieją również złączki, które i tak były już nieco nadwyrężone przez lata eksploatacji maszyny. Z powyższych powodów łączna rezystancja opisanego wyżej obwodu może osiągnąć wartość, przy której odremontowane na błysk flipery wciąż są słabe. Pomiar napięcia bez obciążenia wykaże co prawda ok. 70 V ale po załączeniu cewki (głównie high power) napięcie to może spaść do połowy lub jeszcze bardziej. Miałem do czynienia z przypadkiem, kiedy spadało do 20 V. Efekt – fliper tak niemrawy, że nie dobijał kuli do połowy pustego playfield'u. Część opisanego obwodu jest wspólna dla większości podzespołów maszyny i dlatego uszkodzenie skutkuje zaburzeniem działania mechanizmów innych niż flipery. Z tego też powodu łatwo jest takie uszkodzenie zlokalizować i jego naprawa przy okazji rozwiązuje problem słabych fliperów.

Często znajduję w oprawkach bezpiecznikowych na Power Driver Board i Fliptronic Board bezpieczniki o średnicy 6 mm podczas gdy standardowe mają 6,3 mm. Te trzy dziesiąte mniej powodują, że bezpiecznik, mimo że podczas wkładania w oprawkę stawia opór, jak już wskoczy na swoje miejsce to jest luźny. Takie niepewne połączenie prędzej czy później doprowadzi do awarii. Często złączki doprowadzające napięcia z transformatora, jako najciężej pracujące ulegają elektroerozji czyli wypaleniu. Takie połączenie zamiast setnych części oma ma rezystancję rzędu kilku omów! Jeśli mówimy o złączce J101 na Power Driver Board, to mamy przyczynę resetów CPU, jeśli o złączce J102, to mamy słabe flipery i inne cewki oraz przygasające żaróweczki przy zadziałaniu jakiejś cewki. Spotkałem się z intrygującym sposobem radzenia sobie z zaniżonym napięciem zasilającym cewki. Ktoś po prostu wykorzystał mostki po stronie sieciowej transformatora i przestawił je jak dla napięcia 206 lub 218 V. Ale w gniazdku dalej jest 230 V. Owszem, podniosło się napięcie na cewkach, ale nie tylko ono. Jeśli w obwodzie, który opisałem szeroko na początku tego Ustępu jest szwankujący element, na którym powstaje spadek napięcia, to teraz ten spadek jest większy. A jeśli spadek napięcia jest większy, to wydziela się na tym elemencie większa moc co oznacza, że rośnie temperatura tego elementu, bo moc zamienia się w ciepło. Ciąg dalszy jest do przewidzenia. Po takim przełączeniu transformatora wszystkie napięcia poszły w górę i we wszystkich podzespołach wydziela się teraz więcej ciepła. Owszem, elektroniczny stabilizator nie pozwoli „zabić” CPU i napięcie 5 V zostanie utrzymane, tylko że w samym stabilizatorze wydzieli się więcej ciepła a tego może już długo nie wytrzymać, bo normalnie jest dość ciepły. Podobnie ze stabilizatorami napięć dla wyświetlacza DMD.
STANOWCZO ODRADZAM PRZEŁĄCZANIE TRANSFORMATORA!
Jeśli napięcia były poprawne przy ustawieniu fabrycznym a teraz nie są, to szukajmy uszkodzenia! Transformator nie osłabł ani prąd nie zrobił się „rzadszy”.

Ustęp 8 – czego „guru” nie wiedział ale mu powiedzieli...

Wreszcie dobrnąłem do końca. W tym Ustępie miałem opisać to, czego o fliperach nie wiedziałem a liczyłem, że w trakcie dyskusji się dowiem. Niestety mimo ponad trzech tysięcy odsłon nie wywiązała się dyskusja, z której zebrałbym materiał do niniejszego Ustępu. Moje wrodzone zarozumialstwo każe mi zatem sądzić, że temat wyczerpałem. Jeżeli jednak coś mi umknęło, to proszę o nieskrępowane pisanie postów w tym wątku a ja dołożę starań, żeby „kompendium wiedzy o <łapkach>” zostało uzupełnione.

KONIEC
_________________
I'm not totally useless. I can be used as a bad example.
Ostatnio zmieniony przez Pinball Wizard 2015-11-02, 07:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Radsson 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 03 Sty 2015
Posty: 570
Skąd: Bolesławiec
Wysłany: 2015-09-16, 08:30   

Super sprawa.Za takie posty powinien być przycisk "donate"
 
     
Jarnie 
PSUJACZ


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 27 Lut 2011
Posty: 1632
Skąd: W-wa
Wysłany: 2015-09-16, 08:47   

Pinball Wizard napisał/a:
Miło, że pomysł się podoba. Czekam więc na propozycje uzupełnienia konspektu o zagadnienia, które Was interesują.


Ja poproszę rozdział p/t maszyna WPC się restartuje
_________________
A gdyby geje opanowały nasze dzieje, to skąd na świecie brały by się geje ???

http://www.pinballowners.com/jarnie
 
     
Pinball Wizard 
NAPRAWIACZ


Pomógł: 80 razy
Wiek: 59
Dołączył: 10 Lut 2014
Posty: 1315
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2015-09-16, 09:18   

Jarnie napisał/a:
Ja poproszę rozdział p/t maszyna WPC się restartuje

Temat restartów (resetów) jest drugi w kolejce ale zasługuje na odrębny wątek. Jeśli uważnie nie doczytałeś, to ten wątek dotyczy wyłącznie problemów z "łapkami". Uznałem, że praca "łapek" ma kluczowe znaczenie dla przebiegu gry i dlatego to nie temat resetów poszedł na pierwszy ogień.
_________________
I'm not totally useless. I can be used as a bad example.
 
     
Jarnie 
PSUJACZ


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 27 Lut 2011
Posty: 1632
Skąd: W-wa
Wysłany: 2015-09-16, 10:33   

Pinball Wizard napisał/a:
Jarnie napisał/a:
Ja poproszę rozdział p/t maszyna WPC się restartuje

Temat restartów (resetów) jest drugi w kolejce ale zasługuje na odrębny wątek. Jeśli uważnie nie doczytałeś, to ten wątek dotyczy wyłącznie problemów z "łapkami". Uznałem, że praca "łapek" ma kluczowe znaczenie dla przebiegu gry i dlatego to nie temat resetów poszedł na pierwszy ogień.


Racja, czytałem na szybko bez zrozumienia. Tak czy inaczej interesuje mnie kwesta słabych łapek w Williams system 9 - 11
_________________
A gdyby geje opanowały nasze dzieje, to skąd na świecie brały by się geje ???

http://www.pinballowners.com/jarnie
 
     
Pinball Wizard 
NAPRAWIACZ


Pomógł: 80 razy
Wiek: 59
Dołączył: 10 Lut 2014
Posty: 1315
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2015-09-16, 15:49   

Wkleiłem Ustęp 1. Jeśli uważacie, że styl jest zbyt rozwlekły, to proszę o "konstruktywną krytykę" a z pewnością się poprawię.
_________________
I'm not totally useless. I can be used as a bad example.
 
     
theadam 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 07 Paź 2014
Posty: 395
Skąd: Poznań
Wysłany: 2015-09-16, 15:57   

Czyta się przyjemnie. Jest jak na razie wyczerpująco i prezycyjnie, ale nie rozwlekle. Wszyscy czekamy z niecierpliowścią na "mięso" w ustępie 2.

Szkoda, ze nie będzie nic o Data East, bo mam LW3 (którego zresztą sam robiłeś). Na razie łapki działają, ale stoi "w punkcie" (fakt, że nezbyt ruchliwym) i prędzej czy później coś się musi wydarzyć :D
 
     
Pinball Wizard 
NAPRAWIACZ


Pomógł: 80 razy
Wiek: 59
Dołączył: 10 Lut 2014
Posty: 1315
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2015-09-16, 16:16   

theadam napisał/a:
...Szkoda, ze nie będzie nic o Data East, bo mam LW3 (którego zresztą sam robiłeś). Na razie łapki działają, ale stoi "w punkcie" (fakt, że nezbyt ruchliwym) i prędzej czy później coś się musi wydarzyć :D

Wydarzy się na 100%. Żeby reagować w porę zagraj sobie czasem i oceń działanie fliperów. Jak już coś Ci nawali, to zapraszam do działu Warsztat, spróbuję pomóc.
_________________
I'm not totally useless. I can be used as a bad example.
 
     
dinio 
dinio

Wiek: 46
Dołączył: 12 Mar 2015
Posty: 74
Skąd: Poznań
Wysłany: 2015-09-16, 20:19   

Z góry dziękuję za cenne porady.Jestem tylko ciekaw czy opiszesz jakiś sposób na zmierzenie siły flipera (jeśli oczywiście takowy posiadasz).
Tak w trakcie gry to raczej trudno to ocenić,czasem jak bila zapier.... i się odbije to o mało szyba nie pęknie a nie raz to nie daje rady wtoczyć się na rampę....
 
     
Pinball Wizard 
NAPRAWIACZ


Pomógł: 80 razy
Wiek: 59
Dołączył: 10 Lut 2014
Posty: 1315
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2015-09-17, 05:46   

Nie ma raczej sposobu na zmierzenie siły flipera. Przyjmijmy, że jeżeli na 10 prób wbicia kuli na najwyższą rampę (oczywiście trafionych bez rykoszetów) wchodzi jeden albo dwa, to fliper jest za słaby. Ważny jest również "tajming", bo jeśli uderzenie fliperem w kulę nie następuje w optymalnym momencie, to takie uderzenie nie ma pełnej mocy. Zbyt silne uderzenie może się przydarzyć, gdy kula wpada na fliper z silną rotacją albo zadziała coś podobnego do procy sznurkowej (czy ktoś to jeszcze pamięta?). Chodzi o zakrzywienie toru kuli nadające jej przyspieszenie odśrodkowe. Aby wykluczyć element przypadkowości, ja testuję flipery przy zdjętej szybie każdorazowo pozwalając kuli wtoczyć się z return lane na fliper i wtedy staram się trafić na wspomnianą rampę. Nie wiem, czy te wyjaśnienia są wystarczające.
_________________
I'm not totally useless. I can be used as a bad example.
 
     
NEX 
Administrator


Pomógł: 1 raz
Wiek: 93
Dołączył: 12 Lut 2011
Posty: 2848
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-09-17, 08:27   

Pinball Wizard napisał/a:
ja testuję flipery przy zdjętej szybie każdorazowo pozwalając kuli wtoczyć się z return lane na fliper i wtedy staram się trafić na wspomnianą rampę.

IMHO najlepszy obraz mocy łapki zdobędziemy gdy po prostu złapiemy bile na tę łapkę i z takiej pozycji spróbujemy trafić w najwyższa rampę.
Gdy bila leci z return lane i zostanie idealnie trafiona to może dolecieć a gdy na te sama łapkę złapiemy bile i trafimy - nawet idealnie - będzie niedolot.

Taka ciekawostka: w Dźwirzynie w tamtym roku w namiocie przed Plazą stała Demolka z bardzo słaba lewą łapką. Na prawa rampę można było wrzucić właśnie tylko po idealnym przelocie z return line (choć nie zawsze to wychodziło) lub (najczęściej) z dobitki (czyli łapałem bile na łapkę, celowałem w rampę, bila dolatywała do połowy i wracała na łapkę, od razu dobitka, bila dostawała kopa i spokojnie wchodziła na rampę).
 
     
Pinball Wizard 
NAPRAWIACZ


Pomógł: 80 razy
Wiek: 59
Dołączył: 10 Lut 2014
Posty: 1315
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2015-09-17, 15:54   

Dodałem pierwszą część ustępu drugiego. Nie sądziłem, że tworzenie tego artykułu będzie tak czasochłonne, szczególnie wykonanie i obróbka zdjęć, dlatego musicie mi wybaczyć, że ustęp będzie uzupełniany przez kilka kolejnych dni.
_________________
I'm not totally useless. I can be used as a bad example.
 
     
Pinball Wizard 
NAPRAWIACZ


Pomógł: 80 razy
Wiek: 59
Dołączył: 10 Lut 2014
Posty: 1315
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2015-09-18, 17:16   

Mimo nikłego zainteresowania (sądząc po braku komentarzy) wklejam ciąg dalszy moich wypocin, ale nie jest to koniec dywagacji mechanicznych. Zapraszam do lektury.
_________________
I'm not totally useless. I can be used as a bad example.
 
     
leszek golon 
pinfan


Pomógł: 9 razy
Wiek: 57
Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 722
Skąd: Poznan
Wysłany: 2015-09-18, 18:54   

Pinball Wizard napisał/a:
Mimo nikłego zainteresowania (sądząc po braku komentarzy) wklejam ciąg dalszy moich wypocin, ale nie jest to koniec dywagacji mechanicznych. Zapraszam do lektury.




Komentarzy brakuje, mogą być tylko podziękowania i wyrazy uznania za pańską wiedzę o flipperkach. :roll: Chyle czoła.


Może jeszcze inni koledzy praktycy podzielą się swoją wiedzą i w dziale warsztat podejmą inne wątki(może coś o elektromechanikach,budowie ,działaniu poszczególnych mechanizmów).
Ostatnio zmieniony przez leszek golon 2015-09-18, 19:24, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgrey created by spleen modified v0.3 by warna

Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 12