Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy flippery uzależniają i czy jest w tym coś złego?
#1
Big Grin 
Pod koniec poprzedniego wątku który założyłem w tym dziale padła teza, że kupowanie kolejnych maszyn może być uzależniające. 

Na pinside jest nawet kilka tematów temu poświęconych, a w jednym z nich użytkownik winteriscoming opisuje swoje doświadczenia: 

Przeszedłem od zera do 6 flipperów w około 7 miesięcy. Czy ja mam jakieś uzależnienie, czy te maszyny same się mnożą?

W dalszej części tekstu opisuje swoje dzieciństwo i fakt że wtedy te maszyny w ogóle go nie interesowały, czego dziś bardzo żałuje. Wtedy bardziej pociągały go urządzenia za grę dające bilety które potem można było wymienić na różne bezwartościowe pierdoły. 
Na szczęście po jakimś czasie odkrył te maszyny na nowo i stały się one jego pasją. Podkreśla, że maszyny kupował w czasie, gdy były one jeszcze dość tanie, a że lubi je naprawiać to wybierał najtańsze egzemplarze wymagające późniejszej pracy przy nich. Na koniec swojego postu pyta jeszcze raz:

Więc, czy mam uzależnienie? Nie rozbiłem jeszcze banku. Cała moja kolekcja została kupiona za mniej niż cena, którą widziałem na niektórych ofertach.

Użytkownik o-din odpowiada:

Nie, dopiero nadrabiasz zaległości! Gdy zabraknie ci pieniędzy i miejsca, nabierzesz łagodniejszego tempa.

Źródło: https://pinside.com/pinball/forum/topic/...-addiction

W mojej prywatnej opinii są znacznie gorsze uzależnienia. Oczywiście jednak, jak to w życiu, trzeba zachować umiar i zdrowy rozsądek.
Odpowiedz
#2
Użytkownik o nicku brent149 odpowiada:

Pytać na pinside o to, czy jesteś uzależniony od flipperów, to jak iść do baru i zapytać, czy masz problem z piciem.
Odpowiedz
#3
Wg wpisu PanzerFreak :

Nie, wszystko z tobą w porządku, jak już kupisz jednego w to trudno się zatrzymać. Gdyby nie sprzeciw żony to prawdopodobnie miałbym jednego flippera w kuchni a drugiego w salonie!

Na to Mato :

Haha zgadza się, zacząłem z jednym, doszedłem do 5 a teraz rozważam dwa następne........ żona nie była zachwycona, kiedy zacząłem wynoszenie mebli na zewnątrz haha.

Odpowiada Vino :

Uważaj, to może być Twoja nowa sypialnia  Tongue

dementedwarlok pisze:

Tak, masz uzależnienie, po prostu pogódź się z tym i pozwól mu się spokojnie rozwijać!
Odpowiedz
#4
Rok temu pojawił się wpis Pinchild :

Jestem kolekcjonerem od 2003 roku.
Zarówno ja jestem bardzo świadomy swojego uzależnienia jak i rodzina również.
W tym roku nie będzie rodzinnych wakacji, bo właśnie wydałem około $28 tys. na 5 nowych tytułów w mniej niż 3 miesiące.

Naprawdę chciałbym mieć to pod kontrolą.



Niedawno użytkownik ten zamieścił kolejny wpis reagując na inne posty użytkowników:

O czy i o kim wy wszyscy tu piszecie? Miło byłoby wiedzieć.
Zbliżam się do wartości mojej kolekcji: $100 000.

Nie jestem bogaty, tylko chory! 


Najmniej optymistyczny wpis na jaki trafiłem.
Odpowiedz
#5
Wpis jfre81 który po raz kolejny potwierdza oczywisty fakt niesamowitej obecnie mody na retro:

Maszyna Slugfest ukazała się w szczytowym momencie mojej obsesji na punkcie baseballa jako dzieciaka. Wydałem niezliczone ilości żetonów próbując posłać kulkę na rampę, żeby móc uderzyć w nią łapką i wygrać kilka kart baseballowych. Mógłbym zaoszczędzić te pieniądze na studia czy coś, ale czy byłoby to tak samo zabawne? Prawdopodobnie nie.

Kto wiedział w latach 90-tych, że pinballe, które były prawie rozdawane po upadku salonów gier, będą miały większą wartość niż karty Ken'a Griffey'a Jr?

A propos rozdawania flipperów: w starych postach z jednego z europejskich portali flipperowych znalazłem ofertę z roku 2001 na TZ w kwocie 1600 DM (Marka niemiecka) co wynosiło ok. 2 880 zł. Oczywiście inne czasy, inna siła nabywcza pieniądza ale cena za jednego z najlepszych filpperów ever - prawie za darmo... W innym poście jest oferta na TAF za 2000 DM. W roku 2002 była oferta za MM w kwocie 3000... ale to nie wróci, nie warto się dołować Wink
Odpowiedz
#6
Wątków jak w temacie jest więcej na pinside, w kolejnym na który trafiłem (cytuję w wolnym tłumaczeniu Spock ):

Nie jestem pewien czy to wiek, kariera, stres, rozproszenie uwagi, nuda, czas, obsesja, problemy z pracą, problemy z ludźmi, problemy z kotami, czy...

Pinball powoli staje się bardziej "chciejstwem i posiadaniem", a mniej graniem. Czy ja stałem się zbieraczem?

Lubię je naprawiać, chociaż prawie nigdy już nie gram na tych maszynach, chyba że jestem pijany? Jeśli jestem trzeźwy, to raczej je naprawiam i czyszczę, ale prawie nigdy na nich nie gram. Jednak wciąż chcę kupić więcej. Czy to brzmi jak uzależnienie od pinballa?


Na to odpowiada jwinn1812 :

Czy to jest miejsce, w którym mogę dołączyć do grupy wzajemnego wsparcia?

Mam na imię John i lubię naprawiać flippery.
Kusi mnie, żeby zagrać, ale muszę je naprawić i wyczyścić.
Potem jednak kupuję i przechodzę do następnej.


źródło: https://pinside.com/pinball/forum/topic/...vs-playing
Odpowiedz
#7
Wg wpisu Mitch :

Jestem w tej samej sytuacji, lubię je kupować i naprawiać, ale rzadko w nie gram, chyba że przyjdą znajomi, którzy lubią pinball. Często zastanawiam się, czy nie sprzedać swojej kolekcji. Nigdy tego nie robię, ale raz na jakiś czas sprzedaję kilka maszyn, ale na ich miejsce zawsze pojawiają się kolejne.

Yoski napisał:

Spędzam około 70% czasu na naprawianiu, czyszczeniu i ulepszaniu, a 30% na graniu. Moja żona i przyjaciele grają dużo, co mnie cieszy. I zawsze jest ta jedna OSTATNIA maszyna, którą koniecznie muszę mieć. Nienawidzę ich sprzedawać, ale od czasu do czasu muszę gdy kończy mi się miejsce.
Odpowiedz
#8
Wg wpisu BudManPinFan :
 
Dla wielu ludzi dreszczyk emocji związany z polowaniem i odnajdywaniem maszyn jest tym, w czym tkwi sedno sprawy, więc nadal szukają i kupują flippery, nawet jeśli nie grają na nich zbyt często. Jak często jedna maszyna może być używana, gdy jest w kolekcji 20 lub więcej?
 
GotAQuestion napisał:
 
Potrzebuję jeszcze około 19 flipperów, aby zmniejszyć zużycie mojej jedynej jak do tej pory maszyny . W ciągu tygodnia zagrałem na niej z 400 gier (po 3 kulki) . Nie jestem pewien, czy technicznie mogę ją już nazywać "nową".
Odpowiedz
#9
Długi ale ciekawy wpis KingBW :

Dreszczyk emocji związany z polowaniem na nowego flippera, okres "miesiąca miodowego " z maszyną, dodawanie nowych modów, aby uczynić ją fajniejszą a potem obserwowanie jak ktoś gra. Elementy, które można dodać do gry, akcesoria do kupienia, a potem to samo z następną maszyną... to mnie już wciągnęło. 
Za każdym razem po zakupie maszyny jak dreszczyk emocji zanika to lubię oglądać innych ludzi (rodzina i przyjaciele) podczas znakomitej zabawy oraz frustracji gdy kiedy indziej gra nie idzie. Zawsze ich pytam, który z flipperów jest ich ulubionym i dlaczego. Ich ulubioną jest zazwyczaj ta z najbardziej zabawnymi modami, co podsyca moją pasję coraz bardziej, aby zrobić więcej modyfikacji bo to jest to co inni lubią.
[...]
Moja żona jest uzależniona od pinballi, więc pozwala mi na to... może nie jest to dobra rzecz, ale pozyskiwanie kolejnych maszyn i doskonalenie ich sprawia, że jest szczęśliwa, i to podsyca moje uzależnienie. Jestem blisko mojego maksimum z 5 maszynek... no może jeszcze tylko jedna więcej...  Big Grin

Kolejny użytkownik ForceFlow potwierdza, że flippery to w zasadzie trzy rodzaje hobby: granie, naprawianie i kolekcjonowanie:

Mój czas poświęcony pinballowemu hobby rozkłada się prawdopodobnie tak:

30% Rozkminianie i studiowanie dokumentacji technicznej maszyn
20% Polowanie na maszynki i części do nich
40% Naprawy, rozwiązywanie problemów, renowacja i inne sprawy poboczne
10% Czas rzeczywistej gry
Odpowiedz
#10
Wpis pintechev

To hobby to czysta radość. Lubię wszystkie jego elementy. To, co naprawdę lubię, to dostać grę i sprawić, by działała tak, jak w dniu, w którym opuściła fabrykę. To zawsze sprawia, że czuję się znakomicie Gram raczej towarzysko a czyszczenie i naprawy to coś, w czym lubię pomagać innym.
Odpowiedz
#11
Użytkownik Otaku wyraził swoją opinię, że granie na maszynach EM może być ciekawsze niż na tych z ery DMD. W wolnym tłumaczeniu jego kontrowersyjne tezy:

To dlatego właśnie uwielbiam elektromechaniki: krótkie, trudne gry i nie czeka się na odbicie kulki zbyt długo... Jest szybko, nie ma czasu na nudę.
Nie jestem pewny czy gry z epoki Solid State dałyby mi tyle radości. Gra w nich trwa długo z wielu powodów. Przede wszystkim chodzi o to że odpalasz kulkę a potem czekasz na nią przez dwie minuty aby odbić. Myślę że w swojej kolekcji mógłbym mieć najwyżej dwie maszyny DMD. 
Czuję się świetnie w moim elektromechanicznym raju. Podchodzę, wciskam start i albo dostaję w dupę po minucie lub dwóch albo po prostu gram przyjemnie przez 15 minut. 
Jest miło, szybko i po stracie kulki możesz albo wybić ponownie, albo zagrać na innym flipperze. Ciągła zabawna walka, która różni się wyzwaniem w zależności od tytułu.
 
Nie tylko ja uważam że jego argumenty były naciągane, ponieważ onemoresean odpowiada:

Które flippery DMD takie są? Ja nie czekam długo na odbicie kulki w grach które posiadam.

Otaku w odpowiedzi na to:

Generalnie jest to moja prywatna opinia. W Solid State jest po prostu wiele trybów wideo i innych które trzymają kulkę (jak lock itp.). To trochę zbyt wolne tempo jak dla mnie. 
Za to niektóre elektromechaniki są całkiem szybkie!
Odpowiedz
#12
W wolnym tłumaczeniu wypowiedź rollitover 

Pinball jest jak picie dla alkoholika: to nie ostatnia setka jest problemem... tylko pierwsza.

Źródło: https://pinside.com/pinball/forum/topic/...over-how-m

Inny wpis wg pezpunk :

Mam pieniądze i miejsce, ale moja żona uważa, że te maszyny są obrzydliwe. To cud, że udało mi się zgromadzić cztery (i nadal pozostać żonatym).
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości